Lato, lato i po lecie…

Lato 2019 r. upłynęło Alicji spokojnie, poza jedną poważniejszą infekcją, którą udało się zwalczyć antybiotykiem. Dużo się działo i nie było czasu na nudę. Wakacyjne wyjazdy przeplatały się z codziennymi obowiązkami, ćwiczeniami i zajęciami. W czerwcu wyjechaliśmy na kilka dni do rodziny na wieś. Ileż tam Alicja miała nowych wrażeń i głosów! Podczas, gdy starszy brat szalał z kolegą z sąsiedztwa, Alicja spędzała dnie na niekończących się rozmowach ze swoją 97-letnią prababcią Helenką. Dogadywał się świetnie, gdyż Alicja jest uważnym słuchaczem a babcia uwielbia prowadzić dłuuuugie opowieści. Dla podtrzymania konwersacji mała co jakiś czas wtrącała swoje przeciągłe „aaa” lub się uśmiechała. Ciekawe jest to, że Alicja i jej prababcia miały podobny rytm dnia, tj. posiłki, pory drzemek i czas aktywności. Dodatkowo zabawiały ją jeszcze dwie super ciocie. Pogoda była ładna, więc dużo czasu spędzałyśmy na spacerach i podwórku. I tu, największe zdziwienie wzbudzał w niej… piejący kogut. Za każdym razem robiła wielkie oczy. Alicja, zawsze po wyjeździe na wieś, wraca tak rozpieszczona, że ciągle domaga się zabawiania i uwagi… to nic, że mama ma mnóstwo obowiązków domowych.

Dwa razy udało nam się wyjechać nad morze. Z powodów zdrowotnych i organizacyjnych wybieramy nasze Morze Bałtyckie. Pod koniec czerwca pojechaliśmy na tydzień do Rewy. Miejscowość jest położona nad samym morzem, na plażę schodzi się z głównej ulicy, co jest bardzo wygodne dla poruszających się na wózkach. Wydawało mi się też, że cypel będzie ciekawą atrakcją dla Adasia, ale już po jednym spacerze uznał, że to nuda i więcej nie chciał tam chodzić. Wolał zabawy na podwórku z dziećmi z sąsiednich domków. Ten wyjazd przypadł akurat na czas gorszego samopoczucia Alicji. Była rozdrażniona przez wychodzący ząb trzonowy i przez to sporo marudziła. Pod tym względem bardziej udany był drugi wyjazd, na początku sierpnia. Tym razem Jantar, więc droga na plażę dłuższa, ale Alicjowy tatuś dzielnie radził sobie z jej wózkiem. Była spokojniejsza, chętniej leżała na kocu, kilka razy nawet zasnęła. Kąpiele w morzu się nie udały, bo woda była dla niej za zimna.