Temat problemów z karmieniem przewija się u nas od pierwszych tygodni życia Alicji. Na początku pojawiło się krztuszenie i ulewanie, potem kwestia konsystencji (nigdy nie nauczyła się gryźć) i długości trwania karmień. Po operacji antyrefluksowej przeszliśmy na sondę (zakładanie dziecku rurki przez nos do żołądka to nic przyjemnego), z zamiarem docelowego założenia PEGa. Nie chcieliśmy zafundować jej niedoborów, ani niedożywienia, i w jakimś momencie pojawiła się konieczność dokarmiania żywieniem przemysłowym. Przez ponad dwa lata wszystko było dobrze, Ala ładnie rosła i przybierała na wadze, wyniki badań były prawidłowe, a my mogliśmy ją wygodnie nakarmić. Niestety, od kilku miesięcy obserwowaliśmy u niej narastający dyskomfort, którego źródło było ciężko zlokalizować. Po wyeliminowaniu innych przyczyn, np. ból bioderka, okazało się, że Ala przestała tolerować dotychczasowe jedzenie przemysłowe. Żeby to ostatecznie potwierdzić, przestaliśmy podawać jej mleczko i całkowicie przeszliśmy na jedzenie domowe. Szybko okazało się, że powrócił jej dobry humor i dyskomfort zniknął. W Poradni Żywienia usłyszeliśmy, że jej dotychczasowe mleczko jest „mercedesem” wśród tego typu pożywienia i nie bardzo jest na co je zmienić, a całkowita rezygnacja będzie oznaczać wypisanie z poradni. Wypisanie oznacza dla nas brak „obsługi” PEGa, brak strzykawek, wężyków, gazików, kontroli i badań. To słaba perspektywa. W tej sytuacji postanowiliśmy, że jednak spróbujemy wprowadzić inną mieszankę i będziemy obserwować reakcję dziecka. Żywienie przemysłowe jest wygodne dla nas i daje pewność, że dziecko dostaje wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Pozwala też na komfortowe nakarmienie, zwłaszcza poza domem. Póki co, w naszym codziennym dość napiętym grafiku musiało znaleźć się miejsce na planowanie zbilansowanych porcji, przygotowanie i blendowanie posiłków domowych. Sytuacja z karmieniem znowu nam się skomplikowała, ale ważne, że samopoczucie Ali jest dobre.
Do tego wpisu pasowałyby zdjęcia o tematyce kulinarnej, ale zblendowane posiłki wychodzą średnio atrakcyjnie. Pozwólcie więc, że podzielimy się z Wami radością jaką sprawił Ali jej pierwszy w życiu bal karnawałowy zorganizowany w przedszkolu. Nasza mała tancerka bawiła się świetnie! Pod linkiem dostępne jest więcej zdjęć z imprezy. Zobaczcie proszę, jak cudownie wyglądały wszystkie dzieciaczki i opiekunowie. Ja jestem wzruszona.
https://www.facebook.com/photo?fbid=563296325836587&set=pcb.563296599169893



