Pierwszy turnus rehabilitacyjny

W drugiej połowie września wyjechałyśmy z Alicją pierwszy raz na turnus rehabilitacyjny do ośrodka 12 Dębów w Zaździerzu (koło Płocka). Były to 2 tygodnie intensywnych ćwiczeń, codziennie od 8:00 do 16:00, z krótkimi przerwami na jedzenie i odpoczynek. Przez pierwsze 2-3 dni Alicja była poddenerwowana i niespokojna, ale potem, gdy już przekonała się do nowego miejsca, było lepiej. Chętnie uczestniczyła w zajęciach i była nimi wyraźnie zainteresowana. Nowością była dla niej terapia ręki i sala doświadczania świata z łóżkiem wodnym, mnóstwem świateł, zapachami i odgłosami natury. Pierwszy raz też miała zajęcia na basenie, które okazały się strzałem w dziesiątkę! Kinezyterapię miała aż 2 razy dziennie, rano i po południu, i tu panie mocno pracowały nad trzymaniem główki, a po wysiłku robiły przyjemny masaż. Z kolei pani logopedka widziała w Alicji duży potencjał i zaleciła mnóstwo ćwiczeń i zabaw do wykonywania w domu. Z panią psycholog najbardziej lubiła śpiewać i słuchać bajek o zwierzątkach, a na integracji sensorycznej piszczała z radości na huśtawkach.

Dopiero po zajęciach był czas, aby wyjść na spacer. Starałam się, żeby to była co najmniej godzina dziennie na świeżym powietrzu. Ośrodek jest położony w lesie, nad jeziorem, więc spacery w tak pięknej scenerii były prawdziwą przyjemnością.

Na weekend przyjechali do nas w odwiedziny Alicji tata i starszy brat, którzy mogli korzystać z atrakcji ośrodka. Nie było zajęć, więc Alicja też miała 2 dni wolnego. Dla nas wszystkich był to czas relaksu w pięknych okolicznościach przyrody i okazja do aktywnego wypoczynku i rekreacji.

Dla rodziców taki wyjazd to szansa na oderwanie od codziennych obowiązków i trosk. Możliwość wymiany doświadczeń z innymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci jest bezcenna. Dla małych pacjentów, to szansa na spotkanie z zupełnie nowymi terapeutami i ich spojrzenie „świeżym okiem” na daną osobę. Przed wyjazdem obawiałam się, jak Alicja zareaguje na nowe miejsce i tyle obcych osób wokół niej. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. To ważne, żeby chore dziecko nie bało się ludzi. U zdrowych dzieci socjalizacja jest naturalna. Chore spotkają na swojej drodze jeszcze wielu lekarzy, pielęgniarek, rehabilitantów, terapeutów, opiekunów
i powinny wiedzieć, że nie muszą się ich bać, że mogą zaufać i być spokojne. Przed nami jeszcze niejeden turnus…

sala doswiadczenia świata
nad jeziorem